Azja,  Tajlandia

Jak zorganizować wyjazd do Tajlandii?

Wiele godzin w samolocie, potem uderzenie wilgotnego upału, ciężkawy plecak na plecach i miejscami niezbyt przyjemny zapach – tak mniej więcej wyglądał nasz pierwszy dzień podróży do Tajlandii. Szybko jednak otrząsnęłyśmy się z szoku i starałyśmy się chłonąć otoczenie.

Jak to się właściwie stało, że zdecydowałyśmy się na wyprawę do Tajlandii? Po wspólnym wyjeździe na Majorkę w styczniu 2018 r. postanowiłyśmy, że co roku chcemy wspólnie jeździć w słoneczne miejsca. Ponieważ legendy głoszą, że w Tajlandii jest niezwykle tanio i żadna z nas nie była wcześniej w Azji, wybrałyśmy właśnie ten kraj na cel naszej podróży.

Kiedy kupić bilety do Tajlandii

Przede wszystkim warto zwrócić już na początku uwagę na fakt, że podczas gdy u nas panuje mroźna zima, w Tajlandii jest pora sucha, czyli idealny czas na podróż. Jeśli zdecydujesz się na wyjazd w czasie polskich wakacji możesz się zawieść – jest spore ryzyko, iż jedyne zdjęcia, jakie będziesz miał, to te w deszczu.

Planując więc podróż na okres styczeń – marzec, na bilety najlepiej jest zapolować we wrześniu. Nam udało się zarezerwować lot z tylko jedną przesiadką, w całości obsługiwany przez linię lotniczą Aeroflot Russian Airlines z transferem z Moskwie. Nawet nie masz pojęcia, jak wiele osób panikowało, kiedy słyszeli, że będziemy lecieć rosyjskimi liniami i to w dodatku przez Rosję! Aeroflot to jedna  z najlepiej ocenianych przez pasażerów linii lotniczych i mają naprawdę wysoki standard obsługi. Na locie z Warszawy do Moskwy, który trwał niecałe dwie godziny dostałyśmy dość treściwe kanapki, jabłka i ciastka. Na dłuższym locie, oprócz standardowego jedzenia, do dyspozycji każdego podróżnego był koc, poduszka, kapcie, opaska na oczy, słuchawki, cała pokładowa rozrywka w cenie biletu bez konieczności dodatkowych opłat, a także jednorazowe szczoteczki do zębów i pasty.

Nam udało się zakupić stosunkowo tanie bilety do Tajlandii – po 1900 pln od osoby, ale wiemy, że gdybyśmy się lepiej zorganizowały to mogłyśmy kupić bilety w cenie nawet 1700 pln od osoby. Na czym polegał nasz błąd w organizacji? Głównie na tym, że chciałyśmy mieć jedną wspólną rezerwację, co wymagało skoordynowania przelewów między 4 osobami.

Klimat południowej Azji i warunki noclegowe

W Tajlandii klimat jest gorący i wilgotny, więc organizm potrzebuje kilku dni, żeby się do niego przyzwyczaić. Przez pierwsze kilka dni naszego pobytu temperatura nie schodziła poniżej 30 stopni nawet w nocy. Na pewno nie pomagał fakt, że ulice Bangkoku są dość zatłoczone, zwłaszcza w China Town w okresie Chińskiego Nowego Roku, który przypadł w tym roku na 5 lutego, czyli akurat w czasie naszego krótkiego pobytu w stolicy. Na pewno zauważysz też ogrom smogu w Bangkoku – słońce świeci tam jakby zza chmur, więc mimo gorąca nie opalisz się za bardzo. My nie używałyśmy tam żadnego kremu z filtrem i nie miałyśmy nawet najmniejszych śladów opalenizny.

W związku z wiecznym upałem, który tam panuje musisz zwrócić szczególną uwagę na to, aby miejsce, które wybierasz na nocleg miało klimatyzację. My zdecydowałyśmy się na hostel, w którym miałyśmy do dyspozycji 4-osobowy pokój z łóżkami piętrowymi i własną łazienką, za który zapłaciłyśmy około 40 pln/osobę/ noc (Hostel Lida 1946 znajdziesz z łatwością na Booking.com ). Największy minus tego pokoju? Miał 3 m2, więc jak możesz sobie wyobrazić, nawet nie bardzo było gdzie położyć plecaki, ale zbytnio nam to nie przeszkadzało. W cenie były również śniadania, ale tutaj ostrzegam, że nie są to śniadania dla wybrednych. W każdym hostelu, w którym miałyśmy śniadania w cenie, wyglądały one tak samo – do wyboru były corn flakesy lub tost z bardzo słodkim dżemem oraz woda albo – również okrutnie słodki – sok wieloowocowy.

Na północy kraju jest nieco inaczej. Tam temperatura jest niższa o kilka stopni i oscyluje między 26 a 30 stopniami. Nie ma też smogu, więc słońce świeci dużo intensywniej i, mimo że jest chłodniej, należy zabezpieczyć skórę przynajmniej SPF20. W nocy temperatura spada nawet do 20 stopni, także klimatyzator w pokoju nie jest już niezbędny, pod warunkiem, że ma się moskitierę w oknie, by móc je otworzyć bez ryzyka zmasowanego ataku komarów. W Chiang Mai zatrzymałyśmy się w Lanna Thai Hostel (uwaga: jest też Lanna Thai Guesthouse, to dwa różne miejsca noclegowe!), który znalazłyśmy przez portal Hotels.com. Za nocleg tutaj zapłaciłyśmy 38PLN/osobę/dobę. W cenę wliczone były śniadania, miałyśmy znów prywatny pokój 4-osobowy, który był w standardzie raczej hotelu 3*. Miłym, niespodziewanym dodatkiem była lodówka w pokoju, do której obsługa codziennie donosiła nam 4 butelki wody. Największym minusem tego hostelu jest odległość od starego miasta, ale nam te 20-minutowe spacery nie przeszkadzały.

Nie zdziw się również, jak zobaczysz w tym upale Tajów ubranych w kryte buty, długie spodnie i bluzy – ich organizmy inaczej reagują na tę temperaturę.

Strefa czasowa w Tajlandii

W Tajlandii jest o 6 godzin później niż w Polsce. Oznacza to konieczność przygotowania się na zmianę strefy czasowej. Pierwszy dzień warto sobie zarezerwować na przestawienie organizmu i nie należy mieć wyrzutów sumienia, jeśli zamiast zwiedzać, będziesz musiał spędzić kilka godzin w środku dnia, chrapiąc w hotelu. Warto jednak wyznaczyć sobie sztywne reguły i już drugiego dnia ustawić budzik, by wstać o odpowiedniej porze, spróbować wytrzymać cały dzień i iść spać dopiero wieczorem. W naszym przypadku to nie było specjalnie trudne, ponieważ nasz samolot lądował w Bangkoku o 8 rano, dzięki czemu ekscytacja dała nam power na większość i dopiero około 15 poczułyśmy znużenie, które zmusiło nas do drzemki. Jednak wstałyśmy z powrotem o 19 tego dnia i poszłyśmy na kolację. Udało nam się zasnąć ponownie koło północy, dzięki czemu następnego dnia funkcjonowałyśmy już w dobrej strefie czasowej. Przestawienie w drugą stronę też nie było najgorsze, ponieważ do Warszawy wróciłyśmy wieczorem zmęczone podróżą i właściwie od razu mogłyśmy iść spać i przespać całą noc.

Przygotowanie do wyjazdu

Ponieważ w Tajlandii panują zupełnie inne zwyczaje żywieniowe, najlepiej zaopatrzyć się w tabletki osłonowe  na żołądek, zacząć je brać około tygodnia przed wyjazdem i kontynuować przez pierwsze 5 dni wyjazdu. Dzięki temu możesz czuć się bezpieczniej, kosztując ulicznego jedzenia przygotowywanego w wątpliwych warunkach higienicznych. Koniecznie pamiętaj, żeby zabrać ze sobą Stoperan lub inny środek tego typu, gdyż problemy żołądkowe mogą zepsuć nawet najpiękniejsze wakacje. Pamiętaj też, że w Tajlandii nie należy pić wody z żadnego innego źródła niż butelka zakupiona osobiście w sklepie lub restauracji. To trzeba sobie po prostu wbić do głowy przed wyjazdem i się tej zasady trzymać. Oczywiście nic ci się nie stanie, jeśli wypłuczesz usta wodą z kranu przy myciu zębów.

Pewnie zastanawiasz się też, czy trzeba robić jakieś szczepienia przed wyjazdem do Tajlandii. Nie są one wymagane, ale jeśli wolisz mieć spokojną głowę to możesz zrobić sobie rekomendowane szczepienia. Szczegółową listę znajdziesz tutaj: https://www.medycynatropikalna.pl/kraj/tajlandia/101#szczepienia

Inną kwestią jest samo pakowanie. My spakowałyśmy się do Tajlandii w plecaki zamiast walizek i szczerze takie rozwiązanie polecamy. Niejednokrotnie musiałyśmy przejść po terenie, po którym walizką ciężko byłoby przejechać, nawet w Bangkoku w okolicy dworca głównego.

Jeśli chodzi o rezerwację noclegów i przejazdów na miejscu, to warto sobie zarezerwować przynajmniej pierwszy nocleg po przylocie. Nawet jeśli nie masz pewności, na jak długo będziesz chciał zostać w Bangkoku, to warto spędzić tam tę pierwszą noc, przede wszystkim ze względu na potrzebę zaaklimatyzowania organizmu, a szukanie noclegu po wielogodzinnej, męczącej podróży samolotem nie jest najlepszym pomysłem.

Jeśli wolisz, tak jak my, zaplanować sobie z wyprzedzeniem trasę podróży, wiedz, że bilety na pociągi trzeba kupić z minimum miesięcznym wyprzedzeniem, gdyż te kompletnie się wyprzedają. Jednym z naszych wielkich marzeń była przeprawa słynnym nocnym pociągiem do Chiang Mai i powiem szczerze, że było warto. Koszt takiego przejazdu w wagonie drugiej klasy z kuszetką to ok. 100PLN. Równie tanio można przemieszczać się po Tajlandii samolotem. O ile z kupieniem biletów lotniczych przez internet nie ma problemu, o tyle zakup tych na pociąg czy autobus może się okazać dość problematyczny. Polecamy z czystym sumieniem stronę https://12go.asia/en, za pośrednictwem której można dokonać rezerwacji biletów. W praktyce wygląda to tak, że przez stronę składasz zamówienie na konkretny przejazd, a pracownik firmy idzie fizycznie do okienka kasy na dworcu i kupuje dla ciebie bilet. Jeśli okaże się, że bilety się skończyły, zwrócą ci pieniądze. Do zakupu biletu wymagany jest numer paszportu, więc niech cię nie przestraszy prośba o niego przy składaniu zamówienia. Bilety odbiera się osobiście w dniu podróży z dobrze oznaczonego budynku na przeciwko dworca.

Waluta obowiązująca w Tajlandii to tajski baht (TBH). Jest ona dużo słabsza od PLN, a jej średni kurs spotykany w polskich kantorach w lutym 2019 to 1TBH= 0,12PLN. Wiele osób sugeruje, że najlepiej jest wymienić złotówki w Polsce na dolary lub euro, a dowolną z tych walut na TBH już na miejscu w Tajlandii, jednak my stosując się do tej zasady trochę straciłyśmy na przewalutowaniach. Z moich wyliczeń wynika, że gdybym wymieniła w Polsce PLN na TBH to miałabym ich o 500 więcej niż dostałam w wyniku wymiany dolarów na baht w Bangkoku. Musicie przy tym wiedzieć, że 500 TBH, w przeliczeniu na złotówki to niewiele, jednak w Tajlandii za tę kwotę mogłabym się kompleksowo żywić przez 3 dni.

Aby podróżować do Tajlandii, nie trzeba wyrabiać przed wyjazdem wizy. W samolocie dostaniesz specjalny formularz, w którym będziesz musiał uzupełnić swoje dane osobowe, informacje o celu wjazdu do kraju oraz adres hotelu, w którym się zatrzymasz – ten dokument będzie ci potrzebny zaraz po opuszczeniu samolotu, przy kontroli paszportowej. Dostaniesz do paszportu pieczątkę zaświadczającą o zgodzie na twoje przebywanie w kraju oraz część tego formularza, który wypełniałeś,  zatytułowaną “Departure card”. Tego świstka nie możesz zgubić przez cały swój wyjazd, więc najbezpieczniej będzie trzymać go w paszporcie, na stronie, której zwykle nie otwierasz, aby zbyt łatwo z niego nie wypadł.

Jest oczywiście jeszcze wiele spraw organizacyjnych, które warto mieć na uwadze, planując już zwiedzanie poszczególnych miejsc i swoje życie codzienne podczas wyjazdu, ale o tym dowiecie się więcej z osobnego wpisu, o którego publikacji na pewno dowiecie się z naszego Facebooka!