Europa,  Hiszpania,  Podróże

Majorka – jak to zorganizować?

W pewien chłodny, wrześniowy poranek, kiedy byłyśmy na podwarszawskiej działce, tanie linie lotnicze ogłosiły weekendową wyprzedaż biletów. Ponad 70 miast europejskich w cenie zbliżonej do wycieczki pociągiem do Krakowa czy Gdańska. Nie wahałyśmy się długo; szybki research, gdzie w styczniu będzie najcieplej i kupione! A co z noclegami, urlopami i budżetem na wyjazd? No cóż, tym mogłyśmy się martwić później.

Pierwszym, co mnie zaskoczyło, była informacja (już po fakcie kupienia biletów), że z naszej 5-cio osobowej grupy 3 osoby jeszcze nigdy nie leciały samolotem, a dwie z nich po raz pierwszy w życiu będą za granicą. Muszę przyznać, że trochę się obawiałam tego, jak nasz lot będzie wyglądał w związku z tym, ale na szczęście nie było tak źle.

Kiedy już ochłonęłyśmy i dotarło do nas, że naprawdę lecimy, przyszła pora na ustalenie szczegółów wyjazdu. W pierwszej kolejności zorientowałyśmy się w rozmiarach wyspy – okazało się, że jest na tyle mała, że można ją przejechać wzdłuż i wszerz w 2 godziny. To skłoniło nas do decyzji o wynajęciu domu za pośrednictwem Airbnb. Nasz wyjazd miał się odbyć poza wszelkim sezonem, więc ceny za wynajem nie były szczególnie wysokie, a naprawdę warto było! Dom był przepiękny, nad samym morzem, a w ogrodzie rosły cytryny.
Ponieważ komunikacja miejska na Majorce nie jest specjalnie rozwinięta, wynajęłyśmy również samochód. Tutaj okazało się, że warto zaryzykować i zaufać lokalnej firmie wynajmującej samochody, gdyż wyszło nas to dużo taniej niż wynajęcie przez duży portal pośredniczący.

Więcej szczegółów i praktycznych informacji o tym przedsięwzięciu znajdziecie poniżej.

Jak to wygląda w praktyce?

1. Styczeń na Majorce jest względnie ciepły. Temperatury oscylują w granicach 16-23 stopni, jednakże wieczory i noce są chłodne. Słowem – typowa polska wiosna. Można się także kąpać w morzu, co oczywiście z chęcią zrobiłyśmy, bo jesteśmy wariatkami, jednak temperatura wody pozostawia wiele do życzenia (10-15 stopni). Czasami, gdy pogoda się nieco zepsuje, z krótkiego rękawa przerzucisz się na cieplejszą bluzę. Także pogoda idealna na podróże i zwiedzanie! Podczas 7 dni pogoda zepsuła nam się tylko na dwa – z 22 stopni temperatura spadła  do 16, także jak na styczeń – było cudnie i przede wszystkim słonecznie! Jedyne, o czym trzeba pamiętać, to upewnienie się, że wybrany nocleg posiada ogrzewanie – wiele hoteli i domów na Majorce dostępnych jest tylko w sezonie letnim, właśnie przez brak ogrzewania. W naszym wynajętym domu był kominek, który dawał naprawdę bardzo dużo ciepła, oraz klimatyzatory z funkcją grzania, co bardzo przydawało się w nocy. Jedynie w łazienkach nie było żadnego sposobu na podkręcenie temperatury, co było naszym największym utrapieniem.

2. Styczeń to idealny czas na zwiedzanie. Praktycznie nie ma turystów. W ciągu 7 dni spotkałyśmy tylko raz podróżujących Polaków, a turystów innych nacji w dwóch najbardziej turystycznych punktach. Dzięki temu można zrobić zapierające dech w piersiach zdjęcia popularnych miejsc bez żadnego obcego człowieka w kadrze! Jeżeli chcesz mieć w swoim albumie katalogowe zdjęcia pięknych miejsc na Majorce, wybieraj okres poza sezonem – nie zawiedziesz się!

3. Skoro już przy podróżowaniu jesteśmy – koniecznie wypożycz auto! Jadąc w kilka osób, w dodatku poza sezonem, nie zapłacisz dużo, a masz ten komfort, że na sam koniec dnia będzie jak wrócić do domu. Zwłaszcza że Majorka to naprawdę mała wyspa – z jednego końca na drugi dojedziesz autostradą (tak, Majorka ma autostradę; nawet dwie, z czego druga jest w sezonie płatna) w niecałe 2 godziny. Z najdalszego punktu na południu do najdalej położonego punktu na północy jest około 100 kilometrów, więc to naprawdę niewiele.

4. Poza sezonem parkingi w większości przypadków są darmowe. Nie bój się więc, gdy zobaczysz szlaban i pobieranie biletów czy parkometr. Jeżeli jednak są płatne (jak na przykład w stolicy – Palmie), ich koszt to ok. 1 euro za kilka godzin postoju. Nie sugeruj się więc rozpiską na parkometrach – cennik dotyczy okresu w sezonie.

5. Niedziele na Majorce są wolne od handlu, toteż praktycznie wszystko jest zamknięte na cztery spusty. My o tym nie wiedziałyśmy i nasz pierwszy posiłek po przylocie był… w Mc’Donalds. Na szczęście poratowała nas przecudowna pani, od której wynajmowałyśmy dom i podesłała nam adres marketu, który miał być otwarty do 14 i dzięki temu nie głodowałyśmy do poniedziałku. Dlatego też jeśli twój lot wypada w niedzielę, weź to pod uwagę i skontaktuj się z kimś na miejscu, by podał adresy otwartych sklepów, albo zabierz coś ze sobą z Polski. Nie można też w niedziele ufać wujkowi Google, ponieważ sugerował on, że wiele sklepów jest otwartych tego dnia.

6. Majorka to wyspa rond. Jest ich tak dużo, że pod koniec wyjazdu będziesz nimi „rzygać” i po powrocie do Polski nie będziesz chcieć na nie patrzeć. Są oddalone od siebie nawet o 300-400 metrów. Gdy znalazłyśmy skrzyżowanie w jednym z miasteczek, stanęłyśmy na samym środku i nagrałyśmy filmik, bo to było naprawdę COŚ! Najmniejsze rondo znalazłyśmy… na parkingu przy plaży. Składało się z trzech kamieni i znaku. Dodam jeszcze, że parking był ubitym kawałkiem piaszczystego, wolnego miejsca. Fakt faktem, tamtejsze ronda są na swój sposób piękne – niemal na każdym znajduje się ozdobna figura artystyczna, jak podejrzewamy, rodzimych artystów, a niekiedy okraszone są fontanną lub pięknymi rabatami z kwiatami.

7. Planując wycieczkę objazdową podobną do naszej, zacznij od wschodniej części wyspy. Jest bardziej płaska i zdążysz się przyzwyczaić do jazdy po wąskich uliczkach Majorki, rond i przede wszystkim samochodu, który dostaniesz od wypożyczalni. Zachodnia strona to głównie teren górzysty, także tam będą niekończące się serpentyny, podjazdy i miasteczka położone na stokach gór. Niektóre trasy są dla osób o stalowych nerwach – będąc bardzo często nawigatorem miękły mi kolana, widząc te przepaście za półmetrowym płotkiem, który bardziej chyba służył jako wyznacznik końca asfaltu niżeli jakąkolwiek  ochronę.

8. Musisz pamiętać, że Majorka jest hiszpańską wyspą, a co za tym idzie – sjesta jest tutaj obowiązkowa! Z reguły wszystko zamyka się koło 14:30-15, a otwiera dopiero koło 18:30-19, warto więc mieć to na uwadze, planując dzień i całą wycieczkę. Bardzo często stawałyśmy przed dylematem, czy jeść obiad już w miasteczku, w którym jesteśmy, czy ryzykować i jechać do następnego, nie bardzo wiedząc, czy zdążymy.

9. Skoro o jedzeniu mowa – poza sezonem jest mały problem z wyborem restauracji. Większość jest albo zamknięta, albo w remoncie. Nie sugeruj się tym, co podpowiada wujek Google i jego mapy – tam niestety pokazywało nam wiele otwartych knajp, a jak podjeżdżałyśmy na miejsce to szybko się okazywało, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Później opracowałyśmy system – co pierwsze otwarte, to zaklepane. Jadąc autem przez miasteczko, które miałyśmy zwiedzać, rozglądałyśmy się za miejscem do zjedzenia albo już w trakcie spacerowania wchodziłyśmy do otwartych lokali i decydowałyśmy się na coś. Absolutnie tego nie żałujemy, ponieważ nawet w najgorzej wyglądającym, przydrożnym barze można było zjeść prawdziwy, hiszpański, smaczny Tapas.

10. Na sam koniec temat typowo kobiecy – na Majorce znajduje się Primark, a to równa się niskim cenom za fajne gadżety i ubrania. Mając to na uwadze, specjalnie spakowałyśmy do walizki mniej ciuchów, by na miejscu kupić sobie ubrania na resztę wyjazdu. Primark to także prawdziwa gratka dla geeków – pełno ciuchów z Harry’ego Pottera czy Star Wars, a jakby tego było mało, w Palmie jest także sklep Disneya. Możecie wyobrażać sobie mój skowyt rozpaczy, gdy chciałam kupić figurki ze Star Wars czy piżamkę z Myszką Miki, które jednak kosztowały krocie. Inni Polacy nie ograniczali się tak jak ja – wracali do kraju z pokaźnymi mieczami świetlnymi.

Jak zaplanować budżet

Jeśli zastanawiasz się, ile tak naprawdę kosztuje wyprawa na Majorkę, to nie musisz dalej szukać. Specjalnie dla was rozpisałyśmy wszystkie nasze wydatki. Pamiętaj, że część z nich sfinalizowałyśmy jeszcze w Polsce na przestrzeni 4 miesięcy, więc nie trzeba się stresować, że jest to kwota do zapłaty ‘na raz’ . Rozkładając w ten sposób wydatki jesteś w stanie podróżować wszędzie.

  • Bilety lotnicze w obie strony – 250 zł (opłacone we wrześniu – jedyna trudność, którą napotkałyśmy to limit kwoty transakcji na koncie)
  • Nocleg – 480 zł od osoby za 7 dni (opłacone w listopadzie). Dom na 6 osób z dwiema łazienkami, wielkim tarasem, widokiem na morze z górami w tle (do którego miałyśmy 100 metrów – wystarczyło przejść przez ulicę i już się było na plaży), kominkiem w domu, grillem na zewnątrz i wieloma innymi udogodnieniami. W sezonie za ten dom trzeba by było zapłacić lekką ręką 1800 zł od osoby. A na liście miałyśmy też jeszcze większe wille z wielkimi basenami w ogrodzie za jeszcze mniej niż to, co wzięłyśmy, miały jednak gorszą lokalizację.
  • Wynajem auta – 65 zł od osoby na 7 dni (opłacone w grudniu). Dostałyśmy przestronną nową Skodę Octavię kombi – idealne auto dla piątki dziewczyn do podróżowania z torbami jedzenia i workiem sprzętu fotograficznego. Do tego na paliwo wydałyśmy 15 euro od osoby za 7 dni jeżdżenia praktycznie non stop.
  • Jedzenie i inne wydatki – na miejscu spokojnie wystarczyło nam po 200 euro/osobę. W tej kwocie zmieściłyśmy całe jedzenie (łącznie z tym w restauracjach), atrakcje, alkohol, pamiątki dla najbliższych i obowiązkowe zakupy w Primarku. Oczywiście na jedzeniu udało nam się trochę zaoszczędzić dzięki wcześniejszemu przygotowaniu. Sprawdziłyśmy, w której sieci sklepów zrobimy zakupy najtaniej i robiłyśmy wspólne zakupy spożywcze na śniadania i obiadokolacje, a jedynie lunche jadłyśmy na mieście. Taki układ był możliwy tylko dzięki temu, że miałyśmy dom z kuchnią – w hotelu nie miałybyśmy możliwości sobie gotować.

Po podsumowaniu kosztów wyszło, że za nieco ponad 1500 zł można spędzić tydzień w miejscu, które aż pęka w szwach od miejsc do zwiedzania i zapierających dech w piersi widoków. Teraz ciężko mi pomyśleć o spędzeniu urlopu w Polsce, skoro mogę poczekać do września, skorzystać z promocji i polecieć do innego kraju. Gorąco polecamy taki sposób podróżowania – bierz swoją ekipę marzeń i wyruszaj w nieznane!

Już niedługo kolejne posty o konkretnych atrakcjach, które możecie odwiedzić na Majorce!